Motywacja do biegania. Jak ją znaleźć?


Jak wiele jesteś w stanie poświęcić, żeby osiągnąć sukces? Czy wieczorem odmówisz sobie lampki wina lub dwóch piw? Czy odmówisz sobie wieczornego wypadu ze znajomymi, żeby rano być świeżym, wypoczętym i gotowym na ciężki trening? Czy zamiast pospać nieco dłużej, ruszysz z samego rana na utartą ścieżkę?

Odpowiedzi na te pytania wcale nie są takie proste. Nie jesteśmy zawodowcami, którzy żyją z biegania. Jednocześnie jeśli komuś bardzo zależy na wykręceniu dobrego czasu, ma silną motywację do realizacji celu, to często będzie musiał sobie czegoś odmówić. Tym częściej, im wyżej mierzymy. Nie ma innej recepty.

MÓJ CEL

Dla mnie do niedawna celem było połamanie 3 godzin w maratonie. Pracowałem na to wiele miesięcy, przebiegłem całkiem sporo kilometrów. Trening był dla mnie ważny, dlatego – jeśli dobrze pamiętam – nie opuściłem żadnego. A już na pewno nie w ostatnich trzech miesiącach bezpośrednich przygotowań do maratonu.

Niemniej nie mogę powiedzieć, że wycisnąłem z siebie wszystko. Skłamałbym, gdybym tak napisał. Nie trzymałem specjalnej diety, zdarzało mi się też biegać na kacu. Zaniedbywałem w dodatku rozciąganie i rolowanie. Mógłbym pewnie jeszcze dość długo wyliczać, bo lista jest całkiem spora. Cel osiągnąłem, ale już wiem, że w zakresie motywacji mam sporo do poprawy.

JAK ZŁAMAŁEM 3H W DEBIUCIE MARATOŃSKIM

Są jednak osoby, dla których połamanie 3h w maratonie to szczyt marzeń czy możliwości. Żeby po nie sięgnąć muszą poświęcić znacznie więcej niż ja – przygotowywać się latami, trzymać się ścisłej diety, dużo odpoczywać. Inaczej mówiąc – muszą włożyć wielokrotność mojego wysiłku, aby osiągnąć cel. Wszystko po to, aby – być może, bo nigdy nie mamy gwarancji – przebiec 42,195 km poniżej 180 minut.

MOTYWACJA

Często możemy usłyszeć pytanie, skąd bierzesz motywacje, jak Ci się udaje wytrwać w treningu. A przecież odpowiedź jest prosta – bo tego chcę (wcale nie trzeba tego lubić, może nas zadowalać wyłącznie efekt końcowy). Sprawa jest banalna, bo im wyżej w prywatnej hierarchii ustawisz bieganie, tym większe szanse na to, że dopniesz swego.

Dość łatwo sprawdzić, czy naprawdę mamy silną motywację do biegania. Wystarczy – można dosłownie, ale wystarczy kartka bądź też po prostu wyobraźnia – użyć wagi szalkowej. Po jednej stronie stawiamy nasz cel, druga to poświęcenie. Żeby sprawdzić, jak silni jesteśmy, musimy zobaczyć, w którym mniej więcej momencie dojdzie do równowagi. Jeśli po stronie poświęcenia nie ma praktycznie niczego, to wielce prawdopodobne, że w dążeniu do swego celu długo nie wytrwasz.

Zresztą doskonale to widać po noworocznych postanowieniach. Ludzie stawiają sobie za cel, ale jednocześnie nie chcą niczego poświęcić i z niczego zrezygnować. Tymczasem bieganie – tak jak wszystko inne – już na starcie kosztuje nas czas, emocje i pieniądze. Nie mówiąc o kolejnych elementach, które drastycznie wpływają na zmianę naszego dotychczasowego schematu.

JAK ZBUDOWAĆ SILNĄ MOTYWACJĘ?

Na dłuższą metę kluczowe są wytrwałość, cierpliwość i… pasja. Pisałem wcześniej, że można nie lubić biegania, ale po co w takim razie się męczyć? Żeby komuś coś udowodnić? Jasne, można, lecz to marnotrawstwo cennego czasu. Lepiej poświęcić go na dążenie do czegoś w czymś, co lubimy.

Wracając do najważniejszego – podstawą jest zrozumienie, że musimy za osobisty sukces wiele zapłacić. To szalenie trudne. Ciężko jest nie wyjść na miasto ze znajomymi, z którymi już trochę czasu się nie widziałem, bo rano mam trening. Można wprawdzie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, ale jedna z nich może nie być już strawna.

CZY WARTO CZĘSTO STARTOWAĆ W ZAWODACH?

Dość zrozumiałe jest to, że na początku nie chcemy wkładać zbyt wiele energii, czasu, emocji w bieganie. Z czasem jednak, kiedy widoczne będą efekty, a samopoczucie będzie coraz lepsze, wzrośnie świadomość, że ta praca popłaca. Ile włożysz, tyle dostaniesz. Pytanie brzmi: czy naprawdę warto?

Nie sądzę też, aby działały jakiekolwiek wizualizacje (pozdrowienia dla Łukasza Jakóbiaka) naszego sukcesu. To bez wątpienia wzbudza pozytywne emocje, ale odciąga od tego, co jest najważniejsze, aby osiągnąć cel. Ciężkiej pracy, połączonej ze sporymi wyrzeczeniami. To, jakie będą to wyrzeczenia i ile ich będzie, zależy wyłącznie od ciebie.

To jak – ile jesteś w stanie poświęcić, żeby osiągnąć swój cel?

PS. Oczywiście warto zachować odpowiedni umiar. Nikt nie jest przecież maszyną, która pracuje przez cały czas. Warto czasami zluzować, odpuścić. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.