Podsumowanie tygodnia 24-30.04


Po tygodniu wprowadzającym do treningu na 5 kilometrów czułem się dobrze, choć zauważałem dziwne skoki tętna podczas podbiegów. O ile wcześniej delikatnie popracowałem nad szybkością, tak teraz wprowadziłem biegi, które mają podnieść pułap tlenowy.

WTOREK

Dla mnie wtorek to tradycyjnie lekki trening wprowadzający. Zrobiłem 8 kilometrów, ale nie byłem z niego w pełni zadowolony. Głównie dlatego, że tętno mocno skakało i szybko męczyły mnie podbiegi. Tego już nie było od wiele miesięcy – właściwie miałem tak we wrześniu, kiedy zacząłem biegać.

MOTYWACJA DO BIEGANIA. JAK JĄ ZNALEŹĆ?

ŚRODA

Ponownie zrobiłem 8 kilometrów, ale szybciej niż we wtorek. Średnie tempo wyszło 4:35 min/km, ale tętno znowu wariowało. Było zdecydowanie za wysokie. W trakcie biegu dwa szybsze odcinki – 3 kilometr w 4:12, zaś ostatni w 3:44, żeby sprawdzić co się będzie działo z tętnem przy takiej prędkości. Tutaj nie zauważyłem niczego niepokojącego.

CZWARTEK

Czas popracować nad VO2max. Co prawda mój Forerunner wieszczy mi teraz 16:40 na 5km (przed maratonem szacował nawet 16:05), ale wiem, że to zdecydowana przesada. Może taki jest potencjał, ale wątpię, abym był w stanie utrzymać tempo 3:20 na 5km. Jeszcze nie teraz.

W każdym razie zrobiłem 5×800 metrów, ale na bardzo długich przerwach (3:30), co nieco zmienia sens treningu. Przerwy celowo tak długie – warunki były średnie (wiatr), a do tego miałem na uwadze problemy ze skaczącym tętnem. Dobrze zrobiłem, bo generalnie rzecz biorąc nie czułem się tego dnia najlepiej – ale trening nie był udany, choć odcinki weszły przyzwoicie.

GARMIN FORERUNNER 620 PO LATACH – RECENZJA

SOBOTA

Tym razem miał być już koniec żartów. Znowu plany utrudniał wiatr, dlatego uznałem, że pojadę w miejsce, gdzie będzie wiał z boku. To mogę znieść, bo bieganie kilometrówek pod wiatr mijało się z celem. W planie było 5x1km na przerwie 3 minuty. Zatem dłuższy bieg i wyraźnie krótsza przerwa niż poprzednio. Tempo? 3:30-3:34 min/km.

Interwały poszły wręcz bardzo dobrze. Tylko jeden był bardzo trudny, kiedy biegłem pod dość silny wiatr. Wówczas musiałem się mocniej napracować, żeby zmieścić się w przedziale. Pozostałe bez problemów, a ostatni nawet lekko szybciej (3:28). Co ważne, wreszcie udało się wskoczyć na tętno >180. Nie biegłem w nim zbyt długo, ale na to jeszcze przyjdzie czas.

NIEDZIELA

W niedzielę spokojnie 10 km. Niezłe warunki – słońce, ok. 10 stopni. Biegło się naprawdę przyjemnie i aż załowałem, że taki krótki bieg mam w planach. Nie było jednak sensu robić dłuższego biegu – w sobotę całość wyszła 15km, więc kolejna 15 byłaby bezcelowa. Cieszy mnie fakt, że tętno już tak nie leciało w górę i szybko wracało do normy.

PODSUMOWANIE

W tym tygodniu wyszło 50 kilometrów. Optymalnie. Mniej więcej tyle mam zamiar biegać – ok. 45-55 km tygodniowo. Tętno nadal dziwnie skakało, ale pod koniec tygodnia była już poprawa. Właściwie jestem zadowolony tylko z dwóch ostatnich treningów, które wyszły planowo.

 

Fot. AK-ska Photo